Polszczyzna przez wieki przyjmowała słowa z innych języków – razem z towarami, modą, religią i techniką. Ten quiz sprawdzi, czy wiesz, skąd pochodzą wyrazy, których używamy codziennie.
Słowa w podróży
Język jest jak miasto handlowe: przyjeżdżają do niego goście z daleka, zostają na chwilę albo na zawsze, a z czasem nikt już nie pamięta, że kiedyś byli obcy. Polszczyzna przez ponad tysiąc lat przyjmowała słowa od sąsiadów, kupców, duchownych, żołnierzy i artystów. Wiele z nich tak się zadomowiło, że trudno uwierzyć, iż nie są rodzime.
Zapożyczenia przychodzą falami. Każda epoka zostawia w języku swój ślad: chrystianizacja przyniosła słownictwo religijne, rozwój miast – nazwy urzędów i rzemiosł, kontakty z Orientem – nazwy tkanin, broni i przysmaków, oświecenie – słownictwo mody i salonu, a XX i XXI wiek – słowa związane z techniką, sportem i internetem.
Jak słowo staje się swoje
Nowe słowo musi się dopasować. Najpierw zmienia się jego wymowa – dźwięki obce polszczyźnie zastępujemy najbliższymi swojskimi. Potem pisownia: litery, których nie mamy, zamieniamy na nasze, a podwojone spółgłoski często znikają. Wreszcie słowo zaczyna się odmieniać przez przypadki i obrastać w rodzinę wyrazów pochodnych: zdrobnienia, przymiotniki i czasowniki.
Czasem zapożyczenie zmienia znaczenie. Wyraz, który w języku źródłowym oznaczał coś ogólnego, u nas może nazywać jedną konkretną rzecz – albo odwrotnie. Bywa też, że słowo przyjęte dawno temu dziś brzmi staroświecko, a w języku, z którego pochodzi, wyszło z użycia lub znaczy już coś zupełnie innego.
Słowa, które przyszły okrężną drogą
Etymolodzy, czyli badacze pochodzenia wyrazów, lubią opowiadać historie słów, które zanim dotarły do nas, odwiedziły kilka krajów. Wyraz mógł narodzić się na Bliskim Wschodzie, trafić do Europy przez porty śródziemnomorskie, a potem dotrzeć nad Wisłę z wozem kupca lub w liście dyplomaty. Dlatego w słownikach etymologicznych często czytamy o „pośrednictwie” innego języka.
Spory o obce słowa
Napływ zapożyczeń zawsze budził emocje. Już w XVI wieku pisarze narzekali na mieszanie polszczyzny z językiem uczonych, w XVIII – na modę na wtrącenia z salonów, a dziś – na zalew anglicyzmów w biurach i mediach. Puryści proponują rodzime odpowiedniki, ale nie wszystkie się przyjmują. Niektóre zabawne propozycje z przeszłości przeszły do historii jako ciekawostki.
Językoznawcy przypominają, że zapożyczenia są naturalne i wzbogacają język. Problem pojawia się wtedy, gdy obce słowo zastępuje polskie bez potrzeby albo gdy używamy go tylko po to, żeby brzmieć nowocześnie. Wtedy warto zadać sobie pytanie, czy odbiorca na pewno nas zrozumie.
Słowa, które wyjechały od nas
Wymiana działa w obie strony. Kilka polskich słów trafiło do innych języków – zwykle razem z potrawami, tańcami lub zjawiskami, które wymyślili Polacy. Nazwy tańców narodowych znane są w salach koncertowych na całym świecie, a niektóre przysmaki zamawia się w restauracjach na innych kontynentach pod ich polską nazwą.
Polskie słowa w świecie
Wymiana słów działa w obie strony. Nazwy polskich tańców, takich jak mazurek czy polonez, zawędrowały do sal koncertowych całego świata, głównie dzięki Fryderykowi Chopinowi. W Stanach Zjednoczonych w sklepach można kupić „kielbasę” i „pierogi”, a w Wielkiej Brytanii po latach emigracji zarobkowej na półkach pojawiły się polskie produkty z oryginalnymi nazwami.
Polskie słowa trafiały też do języków sąsiadów, szczególnie w czasach Rzeczypospolitej, gdy polszczyzna była językiem elit i kultury w dużej części Europy Środkowo-Wschodniej.
Najczęstsze pytania
Co to jest zapożyczenie?
To wyraz lub zwrot przejęty z innego języka. Z czasem może dostosować się do polskiej wymowy, pisowni i odmiany.
Gdzie sprawdzić pochodzenie słowa?
W słownikach etymologicznych, np. w „Słowniku etymologicznym języka polskiego” Aleksandra Brücknera lub Wiesława Borysia.
Czy zapożyczenia psują język?
Językoznawcy uważają, że zapożyczenia są naturalne i wzbogacają język. Warto jednak unikać obcych słów tam, gdzie istnieje równie dobre polskie.