Owoce i warzywa jemy codziennie, ale botanika często przeczy temu, co mówi kuchnia. Ten quiz sprawdzi, czy wiesz, co jest owocem, a co tylko udaje, skąd przywędrowały popularne warzywa i której części rośliny dotyczy nasz obiad.
Kuchnia kontra botanika
Dla kucharza sprawa jest prosta: owoce są słodkie i podaje się je na deser, warzywa trafiają do zup, sałatek i na obiad. Botanik patrzy jednak inaczej. Dla niego owoc to część rośliny, która rozwija się z kwiatu i zawiera nasiona. Według tej definicji wiele „warzyw” to w rzeczywistości owoce, a niektóre „owoce” nie są nimi wcale. Spory o tę różnicę trafiały nawet do sądów – w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych rozstrzygano je ze względu na cła.
W kuchni korzysta się z niemal każdej części rośliny. Jemy korzenie, bulwy, łodygi, liście, pąki kwiatowe, owoce i nasiona. Czasem ta sama roślina dostarcza kilku produktów – z jednych części robi się sałatkę, z innych przyprawę. Bywa też, że jedna część jest jadalna, a inna trująca, dlatego tak ważna jest wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Podróżnicy z daleka
Wiele warzyw i owoców, które uważamy za swojskie, przywędrowało do Europy stosunkowo niedawno. Po odkryciu Ameryki statki przywiozły rośliny, które na zawsze zmieniły kuchnię Starego Kontynentu. Początkowo traktowano je podejrzliwie – niektóre uważano za trujące, inne uprawiano jako ozdobne ciekawostki w ogrodach botanicznych. Minęło sporo czasu, zanim trafiły na talerze chłopów i mieszczan.
Na polskie stoły nowe warzywa trafiały powoli. Najpierw pojawiały się na dworach królewskich i magnackich, potem w ogrodach klasztornych, a dopiero na końcu – na polach.
Sad Europy
Polska jest potęgą sadowniczą. Rozległe sady na Mazowszu, w Lubelskiem i w Małopolsce dostarczają owoców na rynki całej Europy, a nawet do Azji. Polskie sady słyną z wielu odmian – od starych, kwaśnych, po nowe, słodkie i chrupiące. W sezonie na przydrożnych straganach można kupić skrzynkę owoców prosto od sadownika, a wiele gospodarstw zaprasza do samodzielnego zbioru.
Jesteśmy też dużym producentem owoców miękkich: truskawek, malin, porzeczek i borówki amerykańskiej. Latem na polach pracują tysiące sezonowych zbieraczy, a owoce trafiają do przetwórni, które robią z nich soki, dżemy i mrożonki sprzedawane na całym świecie.
Sezon na smak
Dzięki szklarniom i importowi owoce i warzywa są dostępne przez cały rok. Mimo to warto jeść sezonowo. Pomidor zerwany w sierpniu z krzaka smakuje zupełnie inaczej niż ten kupiony w lutym, a szparagi, młode ziemniaki czy pierwsze truskawki są warte czekania. Kalendarz sezonowości pomaga też oszczędzać – w szczycie zbiorów ceny spadają, a jakość jest najlepsza.
Kolory zdrowia
Dietetycy zachęcają, by jeść owoce i warzywa we wszystkich kolorach. Każdy kolor to inne związki: czerwone barwniki chronią komórki, pomarańczowe są źródłem prowitaminy A, zielone zawierają kwas foliowy i błonnik. Zalecenia mówią o co najmniej pięciu porcjach dziennie, z przewagą warzyw. Najprościej zacząć od małych zmian: garść owoców do owsianki, surówka do obiadu i warzywa zamiast chipsów do filmu.
Spiżarnia na zimę
Przez wieki lato i jesień były w polskich domach czasem przygotowań do zimy. Gospodynie robiły konfitury, powidła, soki i kompoty, kisiły kapustę i ogórki, suszyły grzyby i owoce. Piwnice i spiżarnie zapełniały się słoikami, a ich zawartość pozwalała przetrwać miesiące bez świeżych warzyw.
Dziś domowe przetwory wracają do mody. To sposób na wykorzystanie sezonowych nadwyżek, ograniczenie marnowania jedzenia i przypomnienie sobie smaków dzieciństwa. Wystarczy kilka słoików i popołudnie w kuchni, by zimą otworzyć kawałek lata.
Najczęstsze pytania
Ile porcji owoców i warzyw jeść dziennie?
Zalecane jest co najmniej pięć porcji dziennie, z przewagą warzyw. Porcja to np. jedna gruszka, garść malin lub szklanka surówki.
Dlaczego warto jeść sezonowo?
Sezonowe owoce i warzywa są zwykle smaczniejsze, tańsze i nie muszą pokonywać długiej drogi do sklepu.
Czy mrożone warzywa są zdrowe?
Tak. Warzywa mrożone tuż po zbiorze zachowują większość wartości odżywczych.